Między jednym mydłem a drugim toczy się życie – pełne rozmów, śmiechu, dziwnych przypadków i cudownych ludzi. „Podlaskie kroniki z budki z mydłem” to moje felietony z jarmarków – o ludziach, co chcieli anioła, a dostali wiedźmę, o zapachach, pogodzie i małych cudach dnia codziennego.
Czasem klient pyta „do czego”, a czasem… po prostu próbuje. O pani, która zjadła balsam do ust patyczkiem i o tym, jak cienka bywa granica między kosmetykiem a degustacją.
Pani, masło do ciała i patyczek o zasięgu do mózgu. Trzy powroty i jedno zdanie, które musiałam w końcu powiedzieć. Nowy odcinek Podlaskich kronik z budki z mydłem — prawdziwy, absurdalny i zdecydowanie „nie do nosa”. 😄
Niektórzy zapalają świecę „na ból głowy”. Pewna pani poszła krok dalej – postawiła ją sobie na głowie. 😄 Odcinek Podlaskich kronik z budki z mydłem o tym, że wyobraźnia klienta nie zna granic.
Poranek na jarmarku, pani w kapeluszu i pytanie, którego się nie zapomina: „A sól to z kopalni?” 😄 Pierwszy odcinek Podlaskich kronik z budki z mydłem o ludziach, szczerości i codziennym czarze stoisk.
To nie są historie o sprzedaży, tylko o ludziach, zapachach i chwilach, które zostają w pamięci. O codzienności pachnącej ziołami i o magii, która czasem kryje się między stołem jarmarcznym a filiżanką herbaty. Usiądź wygodnie – zapraszam Cię do mojego świata, w którym każda opowieść pachnie mydłem i Podlasiem.
Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z bieżącymi ustawieniami przeglądarki. Aby uzyskać więcej informacji na temat celu używania cookies i możliwości zmiany ustawień dotyczących cookies kliknij tutaj: