Przejdź do treści głównej
Menu Menu
Konto Konto
Koszyk Koszyk
0
Ulubione Ulubione
0

PODLASKIE KRONIKI Z BUDKI Z MYDŁEM #3 - Masło do nosa

Masło do nosa (true story z Katowic)


Katowice.

Ciepły dzień, jarmark w pełni.

Stoję sobie spokojnie, sprzedaję, pachnie ziołami i olejkami, kiedy nagle podchodzi pani. Sięga po pudełeczko z masłem do ciała, wyciąga patyczek… i zaczyna się smarować w nosie.

Nie tak delikatnie, nie przy wejściu, tylko porządnie, głęboko – jakby chciała sprawdzić, czy patyczek ma zasięg do mózgu. Odkłada. Odchodzi. Ja stoję jak wryta. Po chwili wyrzucam masło do kosza, bo przecież – no nie.

Opowiadam to koleżance z sąsiedniego stoiska. Ona patrzy na mnie z miną: – No coś ty, przesadzasz.

I wtedy wraca pani. Sięga po drugie masło, wyciąga drugi patyczek… i powtórka z rozrywki. Koleżanka otwiera oczy jak spodki: – Dobra, dobra… teraz widzę, że nie ściemniasz.

Drugie masło ląduje w koszu. Stoję, patrzę i się zastanawiam: czy ja powinnam w ogóle wystawiać trzecie, czy może od razu zacząć sprzedawać same patyczki – „zasięg do mózgu, edycja limitowana”.

I nagle… wraca znowu. Podchodzi jak gdyby nigdy nic, wyciąga rękę. Wtedy już wychodzę z domku, patrzę prosto w oczy i mówię najspokojniej, jak potrafię: – Proszę odejść i nic już na moim stoisku nie ruszać. Niczym się nie smarować.

Pani odchodzi. A ja od tamtej pory myślę, że powinnam powiesić tabliczkę: „Do użytku zewnętrznego. Nie smarować wewnątrz nosa.

Oprogramowanie sklepu internetowego Sellingo.pl